wtorek, 30 kwietnia 2013

Jak w 3 minuty zaprzepaścić cały trening na siłowni

Szybciutki wpis, bo dużo mam dzisiaj spraw do zrobienia, ale obiecuję jeszcze jeden odnośnie tego jak fajnie spędzić weekend nigdzie nie wyjeżdżając;)

Wczoraj z całym ciałem naładowanym emocjami- nie koniecznie dobrymi wyruszyłam na siłownię trochę wcześniej niż zamierzałam. Zrobiłam trening na ręce, później zahaczyłam nieco o brzuch, zrobiłam aeroby i rozciąganie. Zadowolona weszłam do szatni, żeby się wykąpać i przebrać. Już planowałam co będę jeść po treningu, a tu w szatni, w kącie siedzi Pani, którą wcześniej widziałam na bieżni jak wylewa 7 poty pałaszuje sobie białą, spulchnioną spulchniaczami bułę....i o zgrozo zapija owocowym sokiem najniższej kategorii cenowej (czyli sam cukier i barwniki...). Strasznie mi się smutno zrobiło na ten widok, chciałam coś powiedzieć, ale odpuściłam...

Po cholerę wchodzić na tą bieżnię i się męczyć, skoro po chwili kasujemy wysiłek jakimś głupim błędem. Oczywiście lepiej się ruszać niż się nie ruszać, ale jaka przyjemność ze zjedzenia tej buły? żadna, zapchać się i tyle. Być może Pani była po całym dniu głodna, być może nie miała pieniążków na sałatkę, ale na litość! WODA i BANAN kosztują prawie tyle samo, albo banan i jogurt naturalny.

Jeśli już się męczę i pocę...to chcę mieć jakąś przyjemność z życia i po trenningu wsunąć przepyszny twarożek z tuńczykiem, albo łososia/kurczaka z ryżem. A czasami pozwalam sobie na pełną rozpustę, ale niech tą rozpustą będzie prawdziwa czekolada, a nie chemia napompowana syfem i sztuczne barwniki! Jedzmy zdrowo:)



A tutaj moje śniadanko z niedzieli, jajka już nie wsunęłam- było na drugie śniadanko.




A i sok jest świeżo wyciśnięty:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz