piątek, 12 kwietnia 2013

"Siła nawyku" Charles Duhigg


Czytam właśnie genialną książkę! A było to tak , weszłam do księgarni, nie szukając niczego konkretnego. Miałam chwilę czasu przed spotkaniem i chciałam zobaczyć co nowego. Żółta okładka rzuciła mi się w oczy więc już po chwili czytałam co jest na odwrocie, później pierwszą stronę, drugą i tak stojąc na środku księgarni doszłam do 50! Stwierdziłam, że muszę ją przeczytać!
Książka Charlesa Duhigg'a odpowiada na pytanie dlaczego myjemy zęby przed lub po jedzeniu, dlaczego najpierw wiążemy prawego lub lewego buta i dlaczego tak trudno nam się zmobilizować do uprawiania regularnego sportu. Książka opisuje jak zachowuje się nasz mózg wykonując czynność, która weszła nam w nawyk, jak rozpoznać wskazówki, które nasz mózg odbiera jako impuls do wykonania czynności odruchowo i jak zmienić nawyki np. zamiast pączków jeść jabłka albo wstać wcześniej na poranny jogging.
Książka jest świetna- powtarzam to drugi raz:)  Jeszcze nie przeczytałam całej, ale z pewnością lada moment skończę. Mimo wszystko chciałam przekazać Wam kilka ciekawostek, może one zachęcą Was do sięgnięcia po tę lekturę.
1.Dlaczego gdy jesteśmy np. w pracy, na zajęciach, nawet w domu i gdy tylko usłyszymy dźwięk smsa lub powiadomienie o nowym mailu wytwarza się w nas potrzeba odczytania wiadomości?
Ten dźwięk jest wskazówką, naturalnym odruchem jest ciekawość i pojawiające się pragnienie chwilowej rozrywki- przerwy w pracy. Stopniowo wyrobiliśmy w sobie zwyczaj, że jak przychodzi wiadomość od razu- odruchowo sprawdzamy skrzynkę, nagrodą jest właśnie ta chwila rozrywki, zaspokojenie ciekawości. Gdybyśmy wyłączyli głos/wibrację- wskazówkę, ludzie pracowaliby nawet kilka godzin nie mając potrzeby sprawdzania wiadomości..
2.Co powoduje, że decydujemy się wreszcie na zakup karnetu na siłownie, pierwszy jogging?
Pragnienie. Pragnienie tego, by świetnie wyglądać w bikini na plaży- na początku człowiek sobie myśli, że byłoby fajnie zmienić sylwetkę, ale szuka usprawiedliwień, później zaczyna sobie wizualizować siebie w nowym ciele, stopniowo pielęgnowane marzenie zwiększa pragnienie, które popycha nas do tego, żeby zrobić pierwszy krok. Czasami ten pierwszy krok jest efektem tego, że mamy więcej wolnego czasu, wtedy zaczynamy się uczyć nowego języka, albo zaczynamy trenować. Jak sprawić, żeby nie skończyło się na jednym treningu? Trzeba poszukać czegoś co da naszemu mózgowi wskazówkę, która po pewnym czasie sprawi, że poranny jogging będzie naszym nawykiem. Autor radzi aby koło łóżka położyć strój do biegania, albo wychodzić pobiegać zaraz po pracy, z czasem mózg będzie reagował na widok tenisówek automatycznie. Istotna jest też nagroda, dla jednych będą to endorfiny po wysiłku, dla innych pozwolenie sobie na ciastko popołudniu bez wyrzutów sumienia. Schemat zawsze jest taki sam. Wskazówka->zwyczaj->nagroda, a wszystko opiera się na pragnieniu.
Jeżeli więc czegoś pragniecie zaprogramujcie się na to, to działa;) Zanim ta książka trafiła w moje ręce podświadomie działałam w ten sposób. Od kilku miesięcy pracuję nad swoją sylwetką, zawsze gdy mam ochotę na jakiś sklepowy słodycz wyobrażam sobie cel, który chcę osiągnąć, a mianowicie moją zadowoloną minę na plaży:) zazwyczaj działa;)
Dzisiaj niestety nie wyobraziłam sobie tego:P i zjadłam czekoladowego cukiera, o tym również autor pisze, jesteśmy tak zaprogramowani, że widząc otwarte pudełko czekoladek przed nami będziemy sobie wyobrażać smak czekolady i ten przypływ radości w postaci zastrzyku cukru. Bardzo często smak nas rozczaruje, bo daleki będzie od naszych wyobrażeń (tak było ze mną dzisiaj), ale tacy już jesteśmy i na tym również bazuje marketing, ale o tym w następnym wpisie :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz