poniedziałek, 12 maja 2014

Jedzenie ze śmietnika. Ile jedzenia marnujesz?


Czy wiesz, że co roku marnujemy 9 milionów ton jedzenia w Polsce? W Europie ponad połowę tego, co jesteśmy w stanie wytworzyć.Co zaskakujące wyrzucamy również produkty pełnowartościowe, nadające się do spożycia. Dlaczego nie szanujemy jedzenia?

Freeganie to ludzie, którzy żywią się głównie tym, co znajdą w przysklepowych kontenerach, a można tam znaleźć cuda. Supermarkety każdego dnia wyrzucają tony jedzenia, bo data przydatności zaraz minie, bo coś się nie sprzeda, bo pracownik uznał, że to jest zepsute. Okazuje się, że przysklepowe śmietniki pełne są produktów nadających się do jedzenia. Przykład: banany. Ja zazwyczaj kupuję je w małym warzywniaku po przecenie. Mają mnóstwo kropek i większość klientów nie jest nimi zainteresowana, a ja tylko czekam na taką okazję, bo wiem, że te z kropkami są najlepsze i z radością kupuję je za 30 % ceny. Banany są jednym z najczęściej zabieranych z kontenera produktów.

W krajach takich jak Niemcy dzięki wysoko rozwiniętej segregacji odpadów kontenerowcy nie muszą specjalnie przeszukiwać śmietnika, produkty czekają tam na zabranie. Freeganie dogadują się również ze sprzedawcami w halach targowych, którzy wyrzucają jedzenie, bo jest poobijane lub zwiędnięte. Kontenerowcy dzielą się znalezionym jedzeniem z bezdomnymi, bardzo często nie są w stanie zabrać ze sobą wszystkiego, co znajdą w śmietniku, mimo że wybierają tylko produkty zafoliowane.

Do października 2013 roku, ze względu na koszt podatku vat sklepom bardziej opłacało się wyrzucić towar niż oddać go potrzebującym. Na szczęście to się zmieniło, niektóre sieci przekazują pełnowartościowe produkty do banków żywności, ale nadal jest wiele sklepów, które wyrzucają jedzenie. I tu do akcji wkraczają freeganie, ludzie, których trudna sytuacja finansowa zmusiła do szukania alternatywnych źródeł pożywienia, ale nie tylko, również pracujący i dobrze zarabiający wegetarianie, świadomi konsumenci.

Nasi rodzice i dziadkowie szanowali jedzenie, kiedyś było o nie trudno, tak zostali wychowani. Dzisiaj mamy przepełnione lodówki, kupujemy oczami, łapiemy się na promocje "kup 3 płać za 2", nie planujemy posiłków, a w restauracji wstydzimy się prosić o zapakowanie resztek na wynos. W Stanach wszyscy wychodzą z torebkami z restauracji i nie ma w tym nic wstydliwego.

Czy w naszych domach szanuje się jedzenie? Pracę ludzi, którzy je dla nas zebrali? Środowisko, sprowadzając produkty z najdalszych zakątków świata tylko po to, żeby je później wyrzucić na nasze śmietniska, które rosną w zatrważającym tempie? A co z tymi, którzy nie mają co jeść?

I co my możemy z tym zrobić? Po przeczytaniu artykułów na temat marnowania jedzenia i freeganizmu baczniej przyglądam się zawartości mojej lodówki, staram się nie marnować jedzenia i kupować tyle ile potrzebuję. Rodzice wychowali mnie w szacunku do jedzenia, ale nie będę czarować, zdarzało mi się wyrzucić jedzenie. Dzisiaj zaglądam do lodówki uważnie i zwracam uwagę na to, żeby nic się nie marnowało. 

A jak to wygląda u Ciebie?

Dla zainteresowanych tematem freeganizmu polecam ten artykuł.



5 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja staram się nie marnować;-) chociażby przeznaczyć je dla zwierząt;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zawsze można coś wymyślić, zrobić jakąś zapiekankę, podsmażyć, podzielić się z kimś, dać zwierzaczkom, kwestia tylko taka żeby nam zależało. Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. To prawda, dużo jedzenia jest wyrzucane, nie wiem czemu większe sklepy nie robią 'wyprzedaży' owoców czy warzyw, żeby ich nie wyrzucać, przecież są jeszcze dobre, a co z tego, że się troszkę pomarszczyły. Wydaję mi się, że ludzie by kupowali a i sklep by na tym zarobił, bo tak to i pieniądze i dobra żywność idzie do śmietnika.
    U mnie też staramy się nie wyrzucać jedzenia, owoce i warzywa zjadamy na bieżąco a i jak coś zostanie, czy to ziemniaki 'z wczorajszego obiadu' czy makaron a zupy już nie ma, to też coś zawsze z tego zrobimy, właśnie żeby się nie zmarnowało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to wynosi się z domu, widać, że zostałaś wychowana w szacunku do jedzenia. Z tymi wyprzedażami to święta racja, osobiście znam tylko jeden warzywniak, który to robi, mały sklep, ale zawsze mogę tam liczyć na zapas dojrzałych bananów, avocado, pomidorów na sałatkę i mnóstwo innych produktów, które są dobre i dostępne za połowę ceny. Myślę,mżawka troszkę również konsumenci są temu winni i nieuświadomieni pracownicy sklepów:(

      Usuń