wtorek, 24 czerwca 2014

Czy warto jeść bób?


Mogłabym na to pytanie odpowiedzieć TAK z wykrzyknikiem i na tym zakończyć:) Ale jednak spróbuję zarazić Was moją miłością do niego. Czy wiecie, że bób wcale nie jest wysokokaloryczny? Że 100 gram pokrywa 106% dziennego zapotrzebowania na kwas foliowy? I że w 100 gramach surowego bobu jest więcej białka niż w jajku ugotowanym na twardo?

O tak! Bób jest świetną alternatywą dla białka pochodzenia zwierzęcego, zawiera również błonnik i mnóstwo cennych pierwiastków, jednym z nich jest wspomniany przeze mnie kwas foliowy, który często suplementują kobiety - nie tylko w ciąży,  oraz osoby cierpiące na niedokrwistość (anemię). Jedna szklanka ugotowanego bobu pokrywa aż 44% zapotrzebowania na ten pierwiastek. Ja mam zazwyczaj inny problem- jak poprzestać na tej jednej szklance :)

W dużych ilościach nie jest polecany osobom z problemami układu pokarmowego, bo może powodować wzdęcia i gazy. Tutaj nie ma reguły. Mam bardzo wrażliwy żołądek, który niezwykle szybko reaguje na wszelkiego rodzaju "podejrzane substancje", a jednak po zjedzeniu bobu nie mam żadnych problemów.

Polecam przyrządzanie go w parowarze, tradycyjne gotowanie powoduje, że tracimy około 40% cennych witamin i minerałów. Bób z parowaru smakuje mi najbardziej, faktycznie czuję, że wraz z wodą z garnka wylewam składniki odżywcze, a po ugotowaniu na parze wszystko zostaje "w środku". Polecam porównanie tych dwóch smaków, gwarantuję, że poczujecie różnice.

Znam wiele fajnych przepisów z wykorzystaniem bobu (np. ten), ale najchętniej jem go palcami w towarzystwie masła i odrobiny soli. To ekspresowy, pyszny i sycący obiad. Polecam zabieganym i odchudzającym się, ale tym drugim proponuję odstawienie masełka i skorzystanie z dodatku świeżych ziół lub oliwy z oliwek.

Co jeszcze zawiera bób? Witaminę C, taminę, ryboflawinę, niacynę, kwas pantotenowy, witaminę A, B6, K, bkaroten, wapń, żelazo, magnez, selen, cynk, potas, sód, mangan i fosfor.

A tutaj mój drugi grzeszek ostatnich dni- truskawki:) O tak! Obawiam się, że staję się monotematyczna, ale uwielbiam!



Skusisz się?

17 komentarzy:

  1. Uwielbiam bób! Kojarzy mi się z okresem, kiedy jako mała dziewczynka, obierałam go z łupinek na działce nie mogąc się doczekać kiedy mama albo tata ugotują go w osolonej wodzie a potem posolą i położą na nim plasterki masła....mmmm....:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja jestem bobożercą:) w tamtym roku, moja siostra podzieliła się ze mną bobem ze swojej działki, nic nie przebije tego smaku! Więc rozumiem skąd u Ciebie tak silne wspomnienie tego oczekiwania i zbierania. Uważam, że to jedno z wspanialszych warzyw i żałuję, że sezon trwa tak krótko. Ale w tym roku się zabezpieczyłam- wczoraj do 1.30 w nocy mroziłam bób:D na zimę będzie jak znalazł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że spodobały Ci się buty! naprawdę :) miło się czyta takie wycerpujące komentarze
      były przecenione z 70 funtów na 40 więc bardo opłacało się je zakupić

      Usuń
  3. Jeszcze dwa lata temu nie mogłam na niego patrzeć. Nie smakował mi. Teraz go uwielbiam! Polubiłam nie tylko bób, ale też szparagi, fasolkę szparagową i gotowany kalafior. Byłam strasznym niejadkiem w dzieciństwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam niejadkiem:) chyba coś w tym jest, że do pewnych smaków poprosi trzeba dojrzeć:)))

      Usuń
  4. truskawki to taki bardzo drobny grzeszek ( no chyba ze ze śmietaną :) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze śmietaną były raz:-) zamiast śmietany i cukru polecam syrop daktylowy- jest niezastąpiony do deserów i śniadań na słodko, a tegoroczne truskawki jednak troszkę dosłodzić trzeba:)

      Usuń
  5. Ostatnio się skusiłam i stwierdzam, że smakuje jak drożdże. Bób nie dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam bób, ale zwykle jem go tylko z odrobiną soli :) jakoś wcześniej nie pomyślałam, że można go jeść jakoś inaczej ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to już jest z tymi naszymi przyzwyczajeniami:)

      Usuń
  7. Bardzo fajny wpis. Muszę się przekonać do bobu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, u mnie to już prawie uzależnienie-zamroziłam 10 woreczków na zimę:-)

      Usuń
  8. Wow! Nie sądziłam, że bób jest taki zdrowy! Michał uwielbia, ale ja do tej pory tak średnio... Trzeba to nadrobić! Tym bardziej, że kwasu foliowego nigdy nie za dużo. Dopisuję do dzisiejszej listy bazarkowych zakupów ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bób to druga rzecz po truskawkach za którą kocham lato:) w wakacje nic innego poza truskawkami ze śmietaną i cukrem oraz bobem mogłoby nie istnieć. Od małego się nim zajadałam, sąsiadka mojej babci miała go u siebie na ogródku bardzo dużo więc codziennie nam przynosiła i całą michę jadłam na współkę z babci psiakiem:) już nie mogę się doczekać jak przyjadę do polski, to pierwsze co zrobię pójdę po bób:)

    Miłego,
    Pat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mamy podobnie:))) wcześniej namiętnie pałaszowałam szparagi, teraz bób;) dzisiaj dostałam właśnie taki ogrodowy w strączkowych tak więc będzie do pracy:) dzień bez bobu to dzień stracony:)) mrozisz?

      Usuń
  10. Ja tez bardzo lubie bob, skubalam go ostanio w PL, ale wczoraj udalo mi sie kupic u mnie i cos z niego przygotuje, moze jakas salatke? ;) Tylko, ze tu na Wyspach nie jest sprzedawany wyluskany w torebkach, lecz w strakach, w ktorych niestety jest go bardzo niewiele :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj pałaszowałam taki w strąkach z ogródka mojej siostry:) był przepyszny, ale masz racje- człowiek się naobiera, a tam nawet cały garnuszek się nie uzbierał:) Wiem, że w Niemczech nigdzie nie ma- przesyłam znajomym żeby chociaż troszkę mogli nacieszyć się tym smakiem:P

      Usuń