środa, 30 lipca 2014

Kawowo-czekoladowy krem mascarpone z jagodami i bazylią.


Już kilka razy zabierałam się do tego wpisu, ale ciągle deser znikał z lodówki zanim zdążyłam zrobić zdjęcie. Dzisiaj jest. Banalnie prosty, mega szybki, pyszny.

Składniki:
250g mascarpone
1 filiżanka espresso (najlepiej schłodzonego)
3 łyżki kakao/karob
1 i 1/2 szklanki jagód
syrop daktylowy
6 listków bazylii
Opcjonalnie 3 łyżki likieru smakowego


Proporcje można kształtować dowolnie w zależności od wielkości porcji, jej stopnia słodkości i czekoladowości.
Do mascarpone dodajemy kawę, kakao, likier, syrop daktylowy i mieszamy na jednolitą masę. Schładzamy, masa zgęstnieje po około 30 minutach- godzinie, wtedy możną ją przełożyć do pucharków przekładając na zmianę z jagodami i bazylią. Wierzch można udekorować i dosłodzić syropem daktylowym i jeść!




Banalnie proste:)

środa, 23 lipca 2014

Co Polak je na plaży. Czym karmimy swoje dzieci?


 Niedzielne popołudnie. Upał. Leżę na plaży nad jeziorem. Rozglądam się, dookoła wyjątkowo dużo ludzi, ale i upał jakby bardziej nieznośny niż zwykle. Obserwuję rodziny wypoczywające nad wodą. Oto co widzę: frytki, chipsy, zapiekanki, krakersy, ciastka i piwo. Wszędzie piwo i fast foody. Nigdzie nie widzę dziecka popijającego wodę, wokoło napoje gazowane i soki. Nie widzę nikogo, kto swoje dziecko częstuje owocem. Nie widzę nikogo, kto przyniósł ze sobą coś innego niż fast food. Jestem przerażona.

Na plaży spotykam moją bardzo dobrą koleżankę. Właśnie opiekuje się dwuletnią dziewczynką, której mama odpoczywa na kocu, a raczej pracuje nad hebanem, bo skóra już solidnie zaczerwieniona. Kiedy podchodzę do niej pierwszy raz mała pałaszuje draże, przy drugim razie wcina krakersy. Myślę sobie "świetna dieta dla dwuletniego dziecka". Pewnie mama nie miała czasu nic przygotować i po prostu zabrała to, co miała w domu, albo to, co wpadło jej w ręce w sklepie. Hmm...wychodzi na to, że wszystkie mamy były tak zajęte, że nie miały czasu umyć owoców i zabrać ich ze sobą. Rozkroić arbuza, ananasa, zabrać umyte czereśnie albo nektaryny.... Zdecydowanie dużo łatwiej jest kupić dziecku smażone na starym oleju fryty z budki, doprawić napojem gazowanym i mieć spokój. A w razie czego otworzyć paczkę chipsów i dzieci zachwycone. Dramat.

Ja wszystko rozumiem, że brakuje czasu, że zabiegani jesteśmy, że są wakacje, że się nie chce. Wszystko rozumiem, ale kurcze bez przesady! Nie zasłaniajmy się brakiem czasu, kiedy tutaj o kompletne lenistwo i ignorancję chodzi. Drodzy rodzice czy zdajecie sobie sprawę z tego, że jesteście odpowiedzialni za przyszłe nawyki żywieniowe Waszych dzieci? Za ich przyszłe problemy zdrowotne? Nie daj Boże otyłość albo cukrzycę?

Co zabrałam ja? Na pięć godzin na plaży zabrałam butelkę wody, ćwiartkę arbuza pokrojonego tak, żeby można było wygodnie jeść widelcem, sałatkę z makaronem, rukolą, pomidorami, bazylią i parmezanem. Przygotowanie tego zestawu naprawdę zajęło mi 10 minut. Czy czuję się przez to lepsza? To zupełnie nie o to chodzi, siedząc tam na plaży cieszyłam się, że pracuję nad sobą, że nie idę na łatwiznę, że mi się chce, a jak mi się nie chce to przekonuję samą siebie, że warto. Nie jestem święta, popełniam błędy, jak każdy, ale staram się być coraz bardziej świadomym konsumentem, a jednocześnie nie zwariować. I nie zwariowałam, po prostu widzę to, czego niektórzy starają się nie zauważać...


Z pewnością moje obserwacje zostały zaostrzone przez książkę, którą czytam i czytałam również na plaży. Serdecznie polecam ją każdemu, kto chce poszerzyć wiedzę z zakresu zdrowego żywienia, a szczególnie rodzicom, żeby zastanowili się czy ich dzieci rzeczywiście potrzebują kolejnej paczki ciastek.




czwartek, 17 lipca 2014

Letnie rytuały. Zadbaj o siebie latem.




Uwielbiam lato. Promienie słońca, które budzą mnie do życia wczesnym rankiem, letnie ciepłe noce, długie dni, słodkie, soczyste owoce... I chociaż nie mogę sobie pozwolić na 2 miesiące wakacji, każdego dnia staram się czuć jakbym na nich była. Mimo pracy, mimo nadgodzin, mimo obowiązków. A pomagają mi w tym drobne rytuały.

1. Pyszne śniadania.
Wszyscy powtarzają, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. Nieprawda, każdy posiłek jest tak samo ważny jak śniadanie, ale bardzo często od dobrego śniadania zależy nasz nastrój na cały dzień, dlatego ja się rozpieszczam, szczególnie latem. Najczęściej przygotowuję sałatki ze świeżych warzyw, owsianki z owocami, koktajle, omlety, jajka w różnej postaci, wszystko zależy od tego ile mam czasu, czyli ile zajęło mi ubranie się;)


2.Letnie desery.
Hmm...chyba nie muszę tutaj wiele dodawać:) Do moich deserów nigdy nie używam cukru (nie mam w domu). Wystarczą owoce, syrop daktylowy i moja wyobraźnia. Ostatnio zrobiłam przepyszny krem kawowo-czekoladowy z mascarpone i jagodami...ostatnia porcja czeka na mnie w lodówce:)

  

3. Książki.
Staram się czytać jak najwięcej, z pewnością nie jestem statystycznym polakiem w tej kwestii, ale chciałabym czytać jeszcze więcej i szybciej. Przez ostatnie pół roku wciągnęła mnie tematyka II wojny światowej, losy zwykłych Polaków, Niemców, Ukraińców. Ich wybory, rozterki, dramaty, prawdziwe życie naszych dziadków i pradziadków. 
Oprócz tego stale staram się poszerzać wiedzę o zdrowej żywności, aktualnie czytam dwie książki o tej tematyce. Szczególnie podoba mi się naukowe podejście do wielu problemów, obszerna bibliografia i dane z konkretnych badań potwierdzające to o czym pisze autor. Na pewno podzielę się z Wami tą wiedzą jak tylko skończę czytać.


4. Wycieczki rowerowe.
Rower to takie cudowne urządzenie, które pomaga mi poznać świat. Okazuje się, że w najbliższej okolicy jest mnóstwo miejsc wartych odwiedzenia. W tym roku zwiedzam na rowerze najbliższą okolicę, odwiedzam parki, pałace, pomniki, kościoły. Wszystko to, jest na wyciągnięcie ręki w małych miejscowościach nieopodal. "Cudze chwalicie, swego nie znacie", Polska jest piękna!


5. Dbam o ciało.
Latem nadrabiam zimowe lenistwo, wykonuję regularne pilingi, nie zapominam o balsamie nawilżającym, dopieszczam stopy i używam kremów BB. Do tego przewiewne ciuchy, ruch kilka razy w tygodniu i filtry, o których pamiętam codziennie.

6.Korzystam z dobrodziejstw sezonu.
Sezon na bób powoli dobiega końca. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że się nim najadłam, dzisiaj spałaszuję ostatnią porcję i czekam do przyszłego roku, na szczęście zamroziłam sobie 10 worków na zimę:)
Teraz zaczęła się moja faza na pomidory z bazylią- nie odpuszczę do września!


7. Zachody słońca nad jeziorem.
I pikniki i zdrowe grille na świeżym powietrzu...drzemki na kocu w cieniu, wygłupy w wodzie i siatkówka na plaży. Nad morze mam dość daleko, dlatego posiłkuję się okolicznymi jeziorami. Zawsze zabieram ze sobą mnóstwo jedzenia dla wszystkich, koc, poduszkę, książkę i paletki do badmintona. Pod koniec upalnego dnia, kąpiel w jeziorze przy zachodzącym słońcu daje orzeźwienie i nowe siły na kolejny dzień, bo nie czarujmy się temperatury powyżej 30 stopni dają nam trochę w kość w pracy.


 8. Muzyka z lat 80.
Nie wiem dlaczego, ale w wakacje zawsze słucham muzyki z lat 80 w pracy. To wprowadza jakąś taką miłą atmosferę i chociaż jest wiele rzeczy do ogarnięcia z tą muzyką jest mi jakoś łatwiej. Polecam wypróbowanie:)


A czy Wy macie jakieś swoje letnie rytuały? Jak spędzacie czas w mieście, a jak w mniejszych miejscowościach? Szukam inspiracji! :)



czwartek, 10 lipca 2014

Pij codziennie sok z marchwi! 30 dniowe wyzwanie!

 

Zmieniając nawyki żywieniowe na zdrowsze trzeba pamiętać nie tylko o tym co się je, kiedy i ile, równie ważne jest to, co wypijamy. Cieszę się, że udało mi się wyrobić nawyk przynoszenia jedzenia do pracy. Nie dopuszczam już do sytuacji, w której pomiędzy śniadaniem, a obiadem występuje 10-cio godzinna przerwa, a buntujący się żołądek jest zagłuszany kolejnym kubkiem kawy. Dziś pierwszą rzeczą jaką robię po przyjściu do pracy jest włożenie do lodówki mojej zdrowej przekąski i lunchu.

Dzięki temu oszczędzam zdrowie i pieniądze. Regularne posiłki pomogły mi zmniejszyć wielkość porcji, a w efekcie również masę mojego ciała. Zauważyłam, że idąc na zakupy spożywcze z pustym żołądkiem łatwiej się poddawałam, włączał mi się ślinotok na słodycze, a mózg mówił "weź, weź, tylko dzisiaj, przecież coś Ci się od życia należy". To było zamknięte koło.

Dzisiaj proponuję Ci wyzwanie, które postawiłam przed sobą 4 miesiące temu. Bez względu na to jak dobrze lub nie dobrze się odżywiasz, przez najbliższe 10 dni zabieraj ze sobą do pracy świeżo wyciskany sok marchewkowy i garść orzechów/pestek/suszonych owoców. Przez 10 dni to będzie Twoje drugie śniadanie. Wierz mi, szklanka soku marchewkowego i orzechy zaspokoją głód na kolejne 3 godziny i dostarczą Ci cennych witamin i mikroelementów.  


Dlaczego akurat marchewka? Otóż dlatego, że jest szalenie zdrowa. Czy wiesz, że właśnie marchew zwyczajna została wpisana przez National Cancer Institute w USA na listę naturalnych związków o potwierdzonym działaniu przeciwnowotworowym?

Zawarte w korzeniu poliacetyleny- falkarinol i falkarindiol koncentrują się na komórkach rakowych i dzięki swojej cytotoksyczności mają pozytywne działanie na nasz organizm. Zastosowanie tych substancji wykazuje dużą skuteczność w leczeniu raka nerki, okrężnicy, żołądka. Regularne spożycie soku marchewkowego zmniejsza ryzyko nawrotu raka piersi i hamuje rozwój komórek białaczkowych. Dodatkowo zawarty w marchwi Betakaroten wzmacnia układ immunologiczny i ma dobroczynny wpływ na wygląd naszej skóry i zdrowie oczu.


Oczywiście 10 dni wyzwania to wersja dla nieprzekonanych. Lubiącym wyzwania proponuję 30! Miesiąc z sokiem marchewkowym wyrobi w Was nawyk częstego spożywania tego napoju, a to może mieć tylko dobre skutki. No i po co brać jakieś suplementy na opaleniznę skoro natura daje nam coś tak fantastycznego?

Ja własnoręcznie wyciskam soczek rano i zabieram go ze sobą w butelce do pracy. Ważne jest, żeby przechowywać go w lodówce i spożywać na świeżo (sok nie powinien stać w lodówce dłużej niż kilka godzin), zawsze z tłuszczem (to właśnie te kilka orzechów, pestek czy suszonych owoców, pamiętajcie o umiarze). Jeśli ktoś nie ma wyciskarki może się posiłkować sklepowymi sokami, ale dobrze jest zwracać uwagę na skład.



Dajcie znać czy podejmujecie się wyzwania i koniecznie dajcie znać jakie są Wasze wrażenia.